-Wybieraj pierwszą gre -powiedział Onew z wyraźnym podekscytowaniem. Niedługo się zastanawiałam i wskazałam na Tekena. Bitwa była zacięta. Ja kontra Key, zwyciężca oczywisty, gram w tą grę od dziecka. Z Onew też wygrałam. Kolejną gre wybrali chłopaki, była to gra taneczna. Tym razem to ja nie miałam żadnych szans. Chłopaki okazali się świetni w tą grę zwłaszcza Key. Następnie podeszliśmy do automatu z wyłapywaniem pluszaków. Onew od razu się rzucił na maszynę i z skupieniem przystąpił do działania. Pół minuty, a chłopak trzymał w rękach niebieską świnkę. Podszedł do mnie i gdy tak stał i się na mnie patrzył, dopiero wtedy załważyłam jaki on jest przystojny. Serce delikanie zaczeło szybciej bić, a wtedy... Onew zaczął chrumkać. Chwyciłam za świnkę i chrumknełam razem z nim. Ostatnim naszym punktem w salonie gier była budka z zdjęciami. Każdy dostał własny kolaż z zdjęciami. Onew na prawie każdym zdjęciu miał głupią minę. Po tem przeszliśmy się po parku i wstąpiliśmy do Kfc. Key zamówił tylko lody, ja zamówiłam ser z rabarbarem i cole oraz lody, a Onew cały kubełek kurczaków. O dziwo zjadł wszystko. Nie zostało ani jednego kawałka. Byłam w szoku.
-Wiecie... Jestem bardzo szczęśliwy.- odezwał się po opróżnieniu kubełka.
-Huh?- popatrzyłam na niego pytająco.
-Zjadłem z cudownymi ludźmi kurczaki i dobrze się dziś bawiłem.- powiedział i westchnął. Razem z Key od razu zaczeliśmy się śmiać. Spędziłam z nimi naprawdę ciekawy wieczór. Zaskoczeniem było dla mnie, że mogę być tak otwarta wobec niedawno poznanych ludzi. Jeden dzień, a czuje się jakbym znała ich całe liceum. Key odprowadził mnie do domu, szliszmi w milczeniu, patrząc się na gwiazdy. Byliśmy w połowie drogi kiedy poczułam miękką ciepłą dłoń oplatającą moje palce. Nie wzbraniałam się przed tym. Odzwajemniłam uścisk i przez reszte drogi szliśmy za rękę. Wyobraziłam sobię, że sparecujemy po lesie. Świetlki oświetlają nam drogę, a niespotykane barwne kwiaty witają nas swoim zapachem. Gwiazdy i księżyc jednocześnie nas wołały. Zza drzew wyłaniił się biały pyszczek. Gdy podeszliśmy bliżej zobaczyliśmy,że jest to biały pegaz. Nagle Key stanął w miejscu. Jakby właśnie teraz ta magia do niego dotarła, ale wtedy zorientowałam się, że jesteśmy pod moim domem. Szybko puściłam jego rękę i lekko się zaczerwieniłam.
-Do jutra Lin.- powiedział miękkim głosem Key i odszedł. Wróciłam do domu i rzuciłam się na łóżko. Z torby wyciągnełam niebieską świnkę i wtuliłam się w nią mocno. Nie zorientowałam się kiedy pogrążyłam się w śnie. Przeniosłam się w czasie. Byłam księżniczką w pięknym pałacu i przyszły do mnie koty. Było ich tam 5. Były one bardzo różne, ale gdy staneły obok siebie, wyglądały jakby były rodzeństwem. Jeden kotek trzymał się na uboczu i patrzył na inne koty i na mnie spod łba. Jednak gdy podeszłam bliżej, zaświecił oczami i wtulił się we mnie.

Mam do was prośbę. Pod tym postem zostawcie jakiś komentarz. Mam nadzieję, że wam się podoba. Czekajcie na kolejny Chapter. ♥
>pomijając fakt, że czytałam na lekcji siedząc obok ciebie i komentując na bieżąco to tutaj też to zrobię xD<
OdpowiedzUsuńONEW, MOGĘ ZOSTAĆ TWOIM KURCZACZKIEM KOKO XD ♥
A fakt braku kilku chłopców w tym rozdziale wyjaśniam sobie tak:
Taemin - siedzi głodny gdzieś w kącie, bo tym razem zgubił swoje jedzenie xD
Jonghyun - zaciesza mordę otoczony tłumem fanek (ja pewnie też bym się gdzieś tam znalazła, całkiem przypadkiem xD )
Minho - nie wiem co tam sobie robi, wolę chyba nie wiedzieć xD
No, a ogółem to podoba mi się no i oczywiście chcę dalej :3 ♥